Asset Publisher Asset Publisher

O redakcji

Jacek Derek – absolwent Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, dr nauk humanistycznych. Dziennikarskiego warsztatu uczył się w redakcji „Dziennika Zachodniego", gdzie spędził kilkanaście lat. Już wtedy – od czasu do czasu – odwiedzał śląskich leśników: zawodowo i towarzysko. Ta zażyłość z czasem przerodziła się w trwalszą współpracę, która zaowocowała pracą w prasie leśnej. 

Sławomir Cichy – absolwent Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Pracę, jeszcze jako student, rozpoczynał w redakcji Gościa Niedzielnego. To tam w czasach przemian ustrojowych lat 1989-1991 zdobywał pierwsze dziennikarskie szlify. Przez kilka lat kierował redakcjami tygodników lokalnych. Kolejnymi przystankami w zawodowej drodze były m.in. redakcje: Dziennika Zachodniego, Faktu, Dziennika „Polska Europa Świat”. Był korespondentem kilku ogólnopolskich tytułów. Publikował swoje teksty w Newsweeku, Wprost, Agorze, ale także w Trybunie Opolskiej czy Gazecie Częstochowskiej. Od stycznia 2017 r. jest dziennikarzem w redakcji Trybuna Leśnika.


Asset Publisher Asset Publisher

Zurück

Promujmy projekty przyjazne dla środowiska

Promujmy projekty przyjazne dla środowiska

Rozmowa ze Stanisławem Jeziorańskim, zastępcą dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Pań-stwowych w Katowicach ds. rozwoju

- Rozwój w zasadzie kojarzy się ze wszystkim. To dość szerokie i enigmatyczne pojęcie. Co dziś oznacza kierowanie pionem rozwoju w Lasach Państwowych na szczeblu regionalnym?

- Dyrektor generalny Lasów Państwowych wprowadził „rozwój" do struktury organizacji i część dyrektorów regionalnych uznała, że potrzebny jest pion, który spinałby wszystkie nowe przedsięwzięcia w LP. Naszą reakcją na procesy globalne, które nie zawsze są akceptowalne przez leśników, są określone strategie. Obecnie mamy spójną wizję rozwoju całych Lasów Państwowych, a samych projektów rozwojowych w LP jest kilkanaście. Zamiast działać w rozproszeniu 430 nadleśnictw i 17 regionalnych dyrekcji, wprowadzono pewien ład, który znalazł również wyraz w strukturze organizacyjnej LP poprzez utworzenie pionu rozwoju.

- Dlaczego ten pion w strukturze organizacyjnej Dyrekcji jest taki ważny?

- Rozwój to nie tylko kwestia zwiększenia kapitału, nowych inwestycji i innowacji, ale także rozwijanie pewnej świadomości, która była żywa w naszym środowisku. Jeśli ostatnio w naszej Dyrekcji zainicjowaliśmy ślubowanie do Służby Leśnej, to m.in. w ten sposób chcemy zmienić sposób podejścia do naszego zawodu, czy też wrócić w nowych czasach, do pewnego etosu. Odwołanie do historii jest bardzo ważne. Ona nas tworzy. Ślubowanie, mundur, reprezentacja na uroczystościach - to sprawa ważna ze względu na identyfikację całego środowiska. Niestety, w ostatnich latach ten etos się rozmywał, np. poprzez fakt, że stopniowo mieliśmy być pracownikami korporacji Lasy Państwowe. A może z czasem urzędnikami, a na końcu beneficjentami jakiejś grupy kapitałowej? A ja hołduję zasadzie, że powinniśmy być leśnikami, którzy strzegą majątku Skarbu Państwa, jakim są lasy państwowe.

- Przejdźmy teraz do konkretów. Ktoś może przyklasnąć gospodarstwom węglowym, zgodzić się z tym, że promocja domów drewnianych to świetny pomysł, ale z kruszywami wielu leśników ma kłopot.

- Ten projekt wiąże się z poszukiwaniem nowych źródeł finansowania swojej działalności. Są już przykłady, że nadleśnictwo, które ma na swoim terenie piasek, potrafiło zarobić na nim około 4 mln zł, gdyż w pobliżu budowano autostradę. To przykład zaradności i biznesowego myślenia. Realizacja takich projektów wcale nie oznacza, że leśnik ma zostać górnikiem pracującym w kopalni piasku. Leśnik ma zajmować się lasem. Jednak tam, gdzie są takie możliwości i ma to związek z leśnictwem, dlaczego – bez szkody dla gospodarki leśnej - na tym nie zarabiać? W naszej Dyrekcji jednostką, która może zajmować się koordynacją na szczeblu regionalnym poszukiwań nowych źródeł dochodów jest Zakład Transportu i Spedycji LP w Świerklańcu. Nie ma przeszkód, aby Zakład był organizatorem nowych usług, np. przy pozyskiwanie surowców, czy budowie dróg leśnych.

Podobnie z gospodarstwami węglowymi. Jeśli doświadczenia - obliczone na lata - w nadleśnictwach naszej Dyrekcji: Koszęcinie, Herbach, Ustroniu i Wiśle, wypadną pomyślnie, wtedy bez specjalnych kosztów możemy brać udział w handlu emisjami CO2. Podmioty gospodarcze objęte ETS (Europejskim Systemem Handlu Emisjami) będą zainteresowane zakupem pewnej jego puli do wykorzystania. Z kolei „żywność prosto z lasu", czy „domy drewniane", to margines działalności, ale pamiętajmy, że państwowe leśnictwo – pod presją wielu okoliczności społecznych – może tracić swoje podstawowe źródła dochodów. Wtedy komplementarnie będzie można wdrożyć nowe typy działalności, nowe usługi.

Projekty rozwojowe to także działalność ściśle związana z ochroną przyrody, w tym bioróżnorodnością. Przykładem jest ochrona żubra, cietrzewia, czy nawet ochrona przeciwpożarowa. Także dwa projekty o ogromnej skali, czyli tzw. mała retencja nizinna i górska, mają za cel ochronę przyrody, o czym się często zapomina, kojarząc je jedynie z gromadzeniem, czy spowalnianiem spływu wód, podczas gdy powstające obiekty mają za zadanie odbudowę cennych ekosystemów naturalnych.

- W jaki sposób leśnicy mogli by np. popierać pomysł, aby o dziczyźnie z polskich lasów nie tylko się słyszało, ale po prostu spożywało na wielu polskich stołach?

- Właściwie w sklepach dziczyzny nie ma, a jak się pojawia, np. przed świętami, to jest droga. Na dodatek medialna, a ostatnio filmowa („Pokot") kampania zwrócona przeciw łowiectwu, nie ułatwia propagowaniu żywności z lasów. Ubojni i ferm nie pokazuje się w telewizji. Interesy sprzedawców wieprzowiny, wołowiny, czy drobiu, są chronione. Rynek dziczyzny w kraju jest ściśle podzielony, większość mięsa trafia za granicę. Lasy Państwowe nie będą oczywiście zajmować się przetwórstwem. Mają jednak ośrodki hodowli zwierzyny. Nie ma przeszkód, aby pozyskana w nich zwierzyna trafiała do małych, lokalnych masarni o sprawdzonej renomie. Gdyby taki produkt był opatrzony informacją, że jest to wyrób pochodzący z polskich lasów – wolny od chemii - byłby to nasz sukces z pożytkiem dla zdrowia całego społeczeństwa. Marka „Lasy Państwowe" powinna się dobrze kojarzyć.

- Jednym ze sztandarowych projektów w LP wydają się być „Polskie Domy Drewniane". To oczywiste – w Polsce brakuje mieszkań, a drewno ma świetne konotacje. Jednak w kraju buduje się tylko kilka procent mieszkań w technologii drewnianej. Czy LP przełamią ten stan?

- Lasy Państwowe oczywiście nie rozwiążą problemu deficytu mieszkaniowego w Polsce, ale – jako dostarczyciele surowca – mogą inicjować ten projekt, zgodny zresztą z założeniami wicepremiera Mateusza Morawieckiego. Być może za nami pójdą inni. Chcemy budować relatywnie tanie, za 100-150 tys. zł, kancelarie z drewna. Jesteśmy na etapie projektowym, ale będzie to parterowy budynek z biurem, aneksem kuchennym i łazienką. Nowe wewnętrzne przepisy zobowiązują nas, abyśmy wszystkie nowe kancelarie budowali z drewna od 1 stycznia przyszłego roku. Natomiast pozostałe budynki: mieszkalne i biurowe jednostek LP, powinny spełniać te wymagania od 1 stycznia 2019 roku. Krótki okres inwestycji i tańsze koszty ogrzewania – to argumenty za technologią drewnianą, w której mieszka się bardziej komfortowo. Trzeba jednak przełamać mentalność Polaków o nietrwałości domów z drewna i ich wysokiej palności. Obecne technologie dostępne na rynku przeczą tym stereotypom.

- Czy w planach budownictwa drewnianego będzie oferta dla pracowników LP, którzy odchodzą na emeryturę i muszą wyprowadzić się z mieszkań służbowych?

- Ten pomysł wart jest przedyskutowania i jakaś forma pomocy na pewno byłaby wskazana. Dawniej pracownikom LP oferowano mieszkania służbowe, które było magnesem przyciągającym na dane stanowisko. Takie możliwości dziś utraciliśmy, dlatego m.in. bardzo trudno jest ściągnąć kogoś z terenu do Biura Dyrekcji. Mieszkanie, ale także pensja, są barierami, aby prawidłowo kształtować ścieżki kariery. Dziś merytoryczny naczelnik wydziału w Biurze, zarabia mniej niż zastępca nadleśniczego. A przecież chodzi nam o to, aby w Biurze pracowali najlepsi specjaliści w danej dziedzinie.

- Rynek jest już podzielony, projekty rozwojowe LP mogą naruszać interesy głównych graczy.

- Po pierwsze, leśnicy kreują nowe drogi rozwoju kraju, a nie szukają możliwości zmiany swojego zawodu. Po drugie, sądzę, że istnieje dobro państwa, które musi być ponad dobrem partykularnym, np. firmy. Mieszkać w drewnianym domu, zdrowo się odżywiać – to jest chyba „zdrowe" myślenie z pożytkiem dla konsumentów, a nie tylko sprzedawców towarów i usług. Zresztą na rynku wszyscy się „zmieszczą" i nasze inicjatywy mogą spowodować efekty, z których będą zadowoleni ci, którzy znajdą nowe zatrudnienia w branży przeróbki drewna. Przecież „Polskie Domy Drewniane" nie są wymierzone np. w cementownie. Nawet gdybyśmy w przyszłości kilka razy podnieśli wskaźnik budownictwa drewnianego, nie spowoduje to perturbacji na rynku. Możemy także promować nowości, jak np. samochody hybrydowe, jako pojazdy ekologiczne w nadleśnictwach.

- Jaką rolę powinni odgrywać pracownicy wydziału rozwoju i innowacji Biura Dyrekcji w kontekście inwestycji, które są podejmowane w nadleśnictwach?

- Rolą tego zespołu – oprócz nadzoru ściśle technicznego – jest analiza przedsięwzięć inwestycyjnych nadleśnictw pod kątem realnych potrzeb, a nie wynikających z subiektywnej oceny kierownika jednostki. Nie może być tak, że gdy się ma akurat pieniądze, to wydaje się je tylko dlatego, że komuś się wydaje, że inwestycja będzie trafiona. Patrząc na ten problem z perspektywy Biura RDLP musimy zastanawiać się, jak intensywnie można daną inwestycję wykorzystać. Dlatego w planowaniu musimy kompensować środki na wspólne i spójne przedsięwzięcia, które służą większej grupie nadleśnictw. Nie może dochodzić do sytuacji, że jedno nadleśnictwo ma bardzo rozbudowaną sieć dróg, a sąsiednie wręcz przeciwnie, ale ono rozwija np. szkółkarstwo.

Ważną rolą całego pionu rozwoju jest koordynacja procesu inwestycyjnego. Biorąc pod uwagę ilość zleconych zadań wynikających z realizacji projektów rozwojowych, pion rozwoju spaja w jedną całość ten proces, pomagając podległym jednostkom przebrnąć przez niego możliwie bezproblemowo. Skala zadań związanych z samymi projektami małej retencji realizowanymi przez naszą Dyrekcję, stanowi prawie 230 obiektów o wartości zadań ponad 50 mln zł. Właściwe zaplanowanie tych zadań, przeprowadzenie całego procesu inwestycyjnego począwszy od uzyskania niezbędnych pozwoleń, wdrożenie postępowań przetargowych, nadzór nad wykonaniem prac i ich prawidłowy odbiór - wymaga niewyobrażalnej pracy wykonywanej głównie na poziomie nadleśnictw. My w każdym punkcie tego procesu stanowimy nieodzowne wsparcie i pomoc dla terenu. Jednak to dopiero połowa ogromu pracy do wykonania. Po skończonym procesie inwestycyjnym rozpoczyna się batalia związana z rozliczeniem każdej wydanej złotówki, w której pomaga nadleśnictwom Zespół ds. Koordynacji Wdrażania Projektów Rozwojowych. Rozliczenie związane jest z współfinansowaniem projektów małej retencji z Programu POIiŚ 2014-2020. Szczegółowe procedury, stosy dokumentacji, niełatwe jej opisanie, ocechowanie, to codzienność każdego nadleśnictwa biorącego udział w realizacji tych projektów, a praca naszego pionu to nie tylko wspomniane wsparcie jednostek w tym procesie, ale obowiązek weryfikacji, scalenia, kontrolowania każdego wydatku i prawidłowego ich zestawienia - na tym polega nasza koordynacja.

- Jakieś bieżące konkrety rozwojowe?

- W dziale informatycznym mamy już możliwość przeprowadzania wideokonferencji z Biura Dyrekcji, co umożliwia nam w wielu przypadkach szybki i tańszy niż wyjazdy na konferencje i spotkania, sposób komunikacji wewnątrz naszej organizacji. Staramy się o profesjonalne wyposażenie sali wideokonferencyjnej w naszym ośrodku w Ustroniu Jaszowcu, który chcemy remontować. Nowością będzie wprowadzenie Elektronicznego Zarządzania Dokumentacją (EZD). Z doświadczeń kolegów z łódzkiej Dyrekcji LP wiem, że po wdrożeniu systemu, nasza praca będzie bardziej klarowna. Dana sprawa nie będzie już rozproszona po wielu wydziałach, ale będzie figurować w systemie pod jednym mianem, do którego można sięgnąć, aby odnaleźć m.in. wszystkie fakty, terminy, kto jest odpowiedzialny za jej załatwienie, słowem w jednym pliku będziemy mieli całą jej historię. Nie da się całkowicie odejść od formy papierowej, ale pracochłonność powinna się zmniejszyć. Jeśli będziemy gotowi, w najbliższym czasie EZD będzie działał w katowickiej Dyrekcji LP.